Jeszcze w czasie jazdy podróż umilały nam Wasze telefony ;))) Piotr dzielnie pędził super długą i jedną z nielicznych autostrad (A4) w Polsce. Do granicy dojechaliśmy bez problemu, potem jechało się już tylko lepiej ;P Mój mąż ostatecznie stwierdził, że bardziej męczące są podróże na dziki wschód, z którego pochodzę (co zajmuje 5h)niż 10h godzin jazdy po prooostej drodze. Wieczorkiem dojechaliśmy do znajomych w Speyer (Spira) gdzie czekała nas jednodniowa przerwa urozmaicona wycieczkami ;) To była niedziela, wreszcie się wyspaliśmy! A to dzięki super przemiłym znajomym - Lindzie i Damianowi, którzy nas gościli i w zrozumieniu nie pisneli słówkiem, kiedy obudzili się conajmiej 2 godzinki wcześniej. Pięknie dziękujemy za ten przywilej ;) Po fantastycznym śniadanku wybraliśmy się troszkę pozwiedzać. Pierwszą lokalizacją był Heidelberg. Widoki, ach... Sami zobaczcie, oczywiście musieliśmy się wdrapać na zamek.
Miasto może pochwalić się najstarszym uniwersytetem w Niemczech.
Na zamku owiedziliśmy też muzem farmacji ;) Za Piotrem zobaczycie przeogromną beczkę na wino, mieszczącą 230 000 litrów!!! Wrażeń co niemiara, natępnie czas na piknik z pysznym winem i angelkowymi ciasteczkami, mniam! Dziękujemy pani Angelko ;*
Po tak błogim leżakowaniu udaliśmy się spacerkiem do samochodu by ruszyć dalej w stronę Schwetzingen.
Barokowe ogrody pałacu robią oszałamiające wrażenie... jak w raju ;)))
Do samej Genewy, cali i zdrowi wjechaliśmy w poniedziłek akurat tydzień po ślubie ;)))









O jak Wam tam fajnie na zielonej trawce. Też bym tak chciała, a tymczasem jak tylko wyjechaliście to w górach i na śląsku spadł śnieg i zrobiło się ziiimno :/ Na szczęście pogoda powoli się poprawia. A ja mam jutro obronę i mam nadzieję, ze będziecie za mnie trzymać kciuki i przesyłać pozytywną energię. Buziale dla Was :* Justyna
OdpowiedzUsuńCześć justynko! Jesteś pierwsza, hihi ;))) Już zaciskamy kciuki! Powodzenia ;)
OdpowiedzUsuńPS. słyszeliśmy o waszej pogodzie, brrr...