poniedziałek, 23 maja 2011

Wycieczka!

W sobotę udaliśmy się na wycieczkę. Oto nasza trasa. Wybraliśmy okrężną drogę ze względu na autostradę i widoki. Planowany czas podróży to 2h w jedną stronę.


Naszym celem była  Wielka Przełęcz Świętego Bernarda. Niestety nie udało nam się tam dotrzeć ze względu na zamkniętą drogę do przełęczy. Oczywiście sprawdziliśmy tą informację wcześniej (nie zakończył się jeszcze sezon zimowy, który trwa do końca maja) ale mimo tego postanowiliśmy pozwiedzać okolice z małą nadzieją, że jakimś cudem uda nam się osiągnąć cel. Z pewnością jeszcze tam wrócimy! 
Poniżej zamieszczamy zdjęcia z naszej drogi, są to okolice Montreux. Zatrzymaliśmy się tam w drodze powrotnej.


  


Wielka Przełęcz Świętego Bernarda - przełęcz w Alpach Zachodnich,(...), na granicy Włoch i Szwajcarii. Mieści się ona pomiędzy masywem Mont Blanc a Alpami Pennińskimi. Przez przełęcz przechodzi droga (tunel) łączące dolinę Rodanu na północy i dolinę Dora Baltea na południu.
Przełęcz znana jest przede wszystkim z przemarszu wojsk napoleońskich w roku 1800. Na terenie przełęczy znajduje się ponadto pochodzący z około 1050 roku klasztor kanoników regularnych, założony przez Bernarda z Menthon. Powstał on głównie z myślą służenia jako punkt etapowy wędrującym tędy pielgrzymom. Wkrótce tutejsi mnisi zasłynęli też z niesienia pomocy zagubionym lub śmiertelnie zmęczonym podróżnym.
Od nazwy przełęczy wzięła się nazwa rasy psów - bernardynów, które pomagały i do dziś pomagają w górskich akcjach ratowniczych.

W każdym razie wycieczka się udała, na naszej trasie odwiedziliśmy Muzeum Bernardynów! Każy chyba pamięta familijny film "Beethoven". Leniwe pieski można było troskliwe wygłaskać ;)





Dalej w drogę! Hej, w góry, w góry...!




 Załapaliśmy się również na wybory miss krowy ;))) Co za przeżycie! Zaraz obok tego miejsca zjedliśmy znakomity obiad i zabawiliśmy tam co najmniej 3 godzinki ;)



Oto nasza przesympatyczna, międzynarodowa brygada: Piotr (Polska), Lucy (Czechy), Laura (Rumunia), Francesco (Włochy).

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Montreux – miasto i znany kurort w kantonie Vaud w Szwajcarii, przy wschodnim krańcu Jeziora Genewskiego. Montreux znane jest od samego przełomu XIX i XX w. jako miejscowość turystyczna. Jest miejscem dwóch dużych, corocznych festiwali: jazzowego festival de Jazz de Montreux (od 1967) i telewizyjnego The Golden Rose Festival (od 1961)
Miasto słynie z pięknego widoku na Jezioro Genewskie. Południowa wystawa i łagodny mikroklimat sprawiły, że chętnie spędzali tu zimy arystokraci, artyści, pisarze itp. z chłodniejszych rejonów Europy. 
W latach 1833–1873 w Vernex i Glion kilkakrotnie przebywał i leczył gruźlicę Hans Christian Andersen, który tu napisał m.in. "Królową Śniegu". Ostatnie lata i dni swojego życia spędzał tutaj również Freddie Mercury. Artystę upamiętnia statua, znajdująca się przy nabrzeżu, ukazuje go w swojej charakterystycznej triumfalnej pozie.
Poniżej Zamek Chillon – średniowieczny zamek obronny.
Jeśli chcecie poczytać wiecej: http://pl.wikipedia.org/wiki/Zamek_Chillon


A tutaj fragment autostrady po której jechaliśmy ;)


oraz widoki na Jezioro... Dużo spacerowaliśmy.




Do domu wróciliśmy ok.22.00, po całym, wspaniałym dniu wrażeń ;)






5 komentarzy:

  1. Piekna trasa i widoki. Musicie zajechac kiedys do nas. Niestety jeden dzien nie wystarczy :) MKD.

    P.S. 05:03?? Kawa w Genewie musi byc naprawde super!

    OdpowiedzUsuń
  2. najlepsze są psiaki! było sobie wziąć jednego chociaż! ;)
    Aga ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć Michał, to nie kawa, tylko nieustawiony zegar ;P Chętnie Was odwiedzimy ;) Wy również czujcie się zaproszeni, tylko mamy bardzo mało miejsca ale kawałek podłogi zawsze się znajdzie.
    Jest co pozwiedzać!

    OdpowiedzUsuń
  5. Gamonie są przeurocze :)) Pozdrawiam - Eliza

    OdpowiedzUsuń