Jeszcze w zeszłym tygodniu kupiliśmy rowery! Wypatrzyliśmy je na tutejszym targu, oczywiście używane ale całkiem sprawne ;) Mój do złudzenia przypomina ten pozostawiony na łaskach Kasi w Krakowie ;))) Są to miejskie modele, tutaj bardzo dużo osób właśnie takimi się porusza. Teraz możemy przemieszać się szybciutko i bez wysiłku o ile zjeżdżamy w dół do centrum, gorszy jest powrót bo mamy całkiem sporą górkę do pokonania. Ale jak potrenujemy to może złapie się troszkę kondycji...
Zdumiewający są tubylcy, to trzeba przyznać, którzy nie stosują się do sygnalizacji świetlnej. Pędzą jak szaleni na czerwonym, współczuję kierowcom, którzy jednak dzielnie znoszą te wybryki i bardzo uważąją na drodze. Śmiało można pedałować, ale lepiej trochę bardziej uważać. Oczywiście są też ścieżki rowerowe, zazwyczaj wyznaczone na ulicy, węższym bocznym pasem lub w innym wypadku miejscem trzeba dzielić się z taksówkami i autobusami. Początkowo przerażająca sprawa kiedy taki gigant pojeżdża za maleńkiego rowerzystę i niczym wielki potwór zaznacza swój ogromny cień na ulicy. Można z wrażenia podskoczyć, jednak nie ma się czego obawiać bo największym zagrożeniem dla wszystkich jest sam rowerzysta zatem wszyscy grzecznie im ustępują ;))) Strach pomyśleć jakie kary tu obowiązują, za choćby najmniejszy wypadek z udziałem cyklisty.

:)) hihi śmieszne - Eliza
OdpowiedzUsuń